Jesteśmy w drodze

Jesteśmy w drodze

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Konieczność wysiłku dla Królestwa Bożego (Mt 25, 14 - 30)

Tematem lipcowych rozważań Szkoły Słowa Bożego była kolejna przypowieść Jezusa, którą jeszcze w ostatnich dniach swojej działalności, czyli tuż przed Męką, zdążył opowiedzieć uczonym w Piśmie i faryzeuszom. Zasadniczo Jezus kieruje tę przypowieść do osób wykształconych i wówczas posiadających niejako największą wiedzę teologiczną. Jednakże niekoniecznie musi być ta przypowieść kierowana pod adresem przeciwników Jezusa, ponieważ zawarte w niej nauczanie równie dobrze może dotyczyć każdego z nas. Tak więc śmiało możemy uważać, że jak najbardziej skierowana jest ona również do nas. Bo to przecież my, wierzący w Jezusa, w naszym życiu chrześcijańskim jesteśmy w formacji, czyli od katechizacji, aż do dojrzałości chrześcijańskiej.
I w tej przypowieści Jezus posługuje się pewnym obrazem relacji, porównując siebie, albo raczej Swego Ojca, czyli Boga-Stwórcę, do pana domu, który powierza swój majątek swoim sługom i wyjeżdża. A jest to znana nam już dość dobrze przypowieść o talentach. Przypowieść ta jest właśnie tak skonstruowana, aby zobrazować to, co jest w życiu najważniejsze, czyli miłość Boga i bliźniego. I na przykładzie owego pana, który odjeżdżając przywołał swoje sługi i przekazał im swe dobra, Jezus pragnie ukazać to, jak koniec naszego życia będzie podobny do losu owych sług, gdy ich pan powróci z dalekiej podróży. Używając takiego porównania Jezus chce również ukazać wiernym obraz Sądu Ostatecznego i rozliczenie przed panem, czyli przed samym Bogiem, z powierzonych nam ewangelicznych talentów, a ściślej mówiąc ze swojego życia.
Od razu daje się w tej przypowieści zauważyć, że pan domu nie wydaje specjalnych dyspozycji, tylko pozostawia swoim powiernikom wolną rękę. Przedstawione tu powierzone talenty mogą symbolizować dary Boże, jakie Bóg złożył w każdym z nas, i które mamy rozwijać. Są one również niejako alegorią całego życia człowieka. Rzecz jest natomiast w tym, co człowiek z tymi darami Bożymi, czyli ze swoimi zdolnościami uczyni i co też uczyni on ze swoim życiem – czyli czy je rozwinie, ubogaci bardziej, czy też może niestety nie uczyni z nim nic i swoich zdolności nie rozwinie.
W przypowieści tej ukazane są różne postawy sług, którym ich pan powierzył swoje dobra. Dwóch z nich było na tyle domyślnych, że pomnożyli powierzony im majątek. Uczynili to odpowiednio do ilości powierzonego im mienia. Natomiast trzeci z nich postąpił zupełnie inaczej. Postawa trzeciego sługi odsłania w nim parę negatywnych cech. Przede wszystkim ukazuje nam jego tchórzostwo, lęk przed swoim panem, podczas gdy powinien on raczej czuć się jego przyjacielem, z uwagi na powierzone mu dobra. Inne negatywne jego postawy to lenistwo, przez które nie podejmuje żadnego pomnażania tego, co otrzymał. Żyje bez celu, nie podejmując w swoim życiu żadnego działania. Do tego stopnia jest gnuśny, że marnują się w nim wszelkie dary, które mu jego pan powierzył, czyli inaczej wszelkie umiejętności, jakie mu natura dała. W przedstawionej w przypowieści sytuacji owo rozdany pomiędzy sługi majątek symbolizuje różne zdolności ludzkie, a postawa i działanie sług symbolizuje różne nasze zaangażowania, rozwijanie otrzymanych darów w naszym życiu.
Kolejnym aspektem, jaki w naszej analizie możemy zauważyć, jest nagroda za pomnożenie dóbr. Jednakże nie jest to nagroda za współzawodnictwo między nimi i nie jest to też nagroda za spełnienie powierzonego zadania, czyli za uzyskanie dodatkowego procentu. Nie to zostanie nagrodzone. Jak już wcześniej zauważamy, ich pan nie wydaje im konkretnych dyspozycji co do używania lub też zabezpieczenia powierzonego im majątku. Otóż nagrodzone zostaje to, że pomimo iż nie mają wyraźnych poleceń, oni sami podejmują inicjatywę rozwoju i dysponowania majątkiem swojego pana, w celu pomnożenia go. To właśnie za tę niezasugerowaną inicjatywę pan ich nagrodzi. Okazuje się bowiem, że powodem do przysporzenia radości swojemu panu będzie nie tyle samo pomnożenie jego majątku dla zysku, lecz przede wszystkim ich inicjatywa w tym działaniu. I znów przekładając to na nasze życie, dotyczy to rozwoju, chęci do życia i przypodobania się Panu. To właśnie z tego uraduje się on po powrocie do domu. Jego słudzy zostaną hojnie i w niespodziewany sposób wynagrodzeni. Najbardziej jednak zostanie tu nagrodzona postawa tego sługi, który postarał się maksymalnie dać z siebie wszystko, aby zyskać drugie tyle. A ponieważ uzyskał on najwięcej z nich trzech, dlatego na koniec otrzymał dodatkową premię za swoją pracowitość. Natomiast - w przeciwieństwie do niego - temu, który otrzymał najmniej, a przez swoje lenistwo daru nie pomnożył, niespodziewanie zostanie odebrane nawet to, co ma. Można by przypuszczać, że chodzi tu nawet o jego cześć i jego dobre imię.
Jezus przez tę przypowieść chce ukazać nie tyle nagrodę ziemską za działalność człowieka, ile raczej wskazuje na nagrodę w życiu wiecznym. I w zależności od tego, jak owi słudzy przyczynili się do zadowolenia swojego pana pomnożeniem jego dóbr, taka spotka ich nagroda w wieczności. Dwaj pierwsi, którzy pracowali przez okres nieobecności pana, wejdą do jego domu. Zaś trzeci, który majątek swój zakopał, za swoją bezczynność będzie ukarany. Jezus ostrzega nas przed taką postawą lenistwa i gnuśności, abyśmy czasem nie podzielili losu złego sługi, który ze swej głupoty nawet nie podjął choćby najmniejszej inicjatywy pomnożenia tego, co otrzymał. Przypowieść ta jest więc pytaniem skierowanym do nas o nasz rozwój. Jezus celowo adresuje ją do uczonych w Piśmie i faryzeuszy, wskazując na osoby, którym powierzone zostało najwięcej, czyli największe dobra duchowe, znajomość Pisma i wiedza teologiczna. Jezus pragnie wywołać w nich choćby odrobinę refleksji na temat ich rozwoju duchowego, którego u nich nie dostrzegał.
Jezus mówi też i o Paruzji, czyli o powtórnym Jego przyjściu, a także o Sądzie Ostatecznym, który będzie rozliczeniem przed Bogiem z naszego życia. Jak widzimy, wstrząsająca jest sytuacja trzeciego sługi, który nic nie uzyskał. Zapłata dla niego za taką postawę jest nie do pozazdroszczenia. Należy również mocno zwrócić uwagę na czas, jaki jest nam dany na rozwój duchowy, na pomnożenie naszych talentów, zdolności, zanim nadejdzie moment rozliczenia. A dzień ten nadejdzie, o czym Jezus nas zapewnia. I jeśli dla jednych będzie to moment Paruzji, to dla innych, którzy już odeszli, był on po prostu dniem śmierci. Najważniejsze jednak powinno być w nim to, aby dzień ten był dla nas spotkaniem z Bogiem, owym wejściem do domu Pana i oby przypadkiem nie okazał się dramatycznym wyrzuceniem nas na zewnątrz, w ciemności.


Bogusław ze wspólnoty Sempre Piu.

niedziela, 15 czerwca 2014

Którą panną dzisiaj jesteś? - sprawozdanie Bogusia z czerwcowej Szkoły Słowa Bożego nie tylko dla kobiet.

         Tematem niedzielnej Szkoły Słowa Bożego było „Być gotowym na przyjście Jezusa”. Tym razem temat ten zaczerpnięty jest z przypowieści o pannach roztropnych i pannach nie-rozsądnych. Nasz wykładowca, ks. Jan, korzystając z tekstu greckiego Pisma Świętego, jak zawsze objaśnia nam tło i szerzej zakrojony kontekst ewangelicznego wydarzenia, a także przytacza słowa, które na skutek niedoskonałości przekładu zostały inaczej przetłumaczone, bądź pominięte. 
           Jest schyłek działalności Jezusa i atmosfera wokół Niego coraz bardziej się zagęszcza. Jezus już wie, co Go czeka i w tych ostatnich dniach swojego życia, przy pomocy alegoryzującej przypowieści próbuje przyciągnąć do siebie jeszcze tych, których da się zapro-sić. W analizowanym fragmencie Ewangelii Jezus mówi już o potrzebie czuwania i przyrów-nuje czas oczekiwania na powtórne Jego przyjście do jednego z elementów obrzędu godów weselnych, jakie wówczas w Izraelu panowały. Przypowieść ta wpisuje się już w kontekst męki i dlatego Jezus będzie mówił o czuwaniu. Jak już wspomniałem, oparta jest ona o wyda-rzenie wesela, a istotą jej jest aby ukazać konieczność i wytrwałość w czuwaniu. Po głębszym zastanowieniu widzimy tutaj genialnie trafne porównanie oczekiwania gości weselnych na pana młodego, do powtórnego przyjścia Jezusa przy końcu czasów. Przypowieść ta zawiera dwa podstawowe elementy. Po pierwsze jest Oblubieniec, czyli pan młody, który w asyście przyjaciół i rodziny, zmierza do domu swojej Oblubienicy na zaślubiny i ucztę weselną. Drugi element stanowią tutaj panny, czyli druhny panny młodej, które z zapalonymi lampami, pochodniami, mają wyjść na Jego spotkanie. Na przykładzie wówczas panujących zwyczajów, Pan Jezus ukazuje nam, jak to oczekiwanie na Oblubieńca mogło wyglądać. Dość istotnym czynnikiem jest tutaj spóźnianie się pana młodego na ucztę weselną. Druhny, oczekujące na jego nadejście, zapalonymi pochodniami miały go powitać i wprowadzić do domu panny młodej.
Przypowieść ta skierowana jest do nas, wierzących w Jezusa i zawiera wiele symboli. Ukazuje nam ona konieczność czuwania i zadbania o paliwo do lamp, czyli oliwę, aby móc być przez pana młodego, Oblubieńca, zaproszonym na ucztę weselną. Z owym Oblubieńcem utożsamia się tu oczywiście Pan Jezus, natomiast pannami, oczekującymi na Jego nadejście, jesteśmy po prostu my wszyscy w Niego wierzący. Na przykładzie panien mądrych i głupich Pan Jezus ukazuje tutaj dwa typy ludzi. Jedne z tych panien są przezorne i przewidujące, że Oblubieniec może się spóźnić. Zabierają one ze sobą zapas oliwy do swoich lamp, na wypadek dłuższego oczekiwania. Drugie zaś są nierozsądne i lekkomyślne, ponieważ nie zadbały o to, aby ich lampy nie pogasły. Nauczyciel nazywa je więc głupimi. Oliwa, używana tutaj jako paliwo, symbolizuje naszą wiarę, miłość, sprawiedliwość, dobre czyny, zaangażowanie i gorliwość w służbie Bogu. To również cała głębia i żarliwość naszego wnętrza. Jest ona również symbolem Ducha Świętego. Ale ma ona również jeszcze inne znaczenie, a mianowicie takie, że chrześcijanin, to człowiek dobrze zaopatrzony w tę „oliwę”, to syn światłości, czuwający pośród nocy, aż do nadejścia Dnia Pańskiego. Chrześcijanin, to również człowiek miłosierdzia, płonący miłością do Boga i do swych braci, i jak najbardziej człowiek świecący przykładem.
Opowiadanie to jest bardzo dynamiczne, a chodzi w nim właśnie o propozycję Boga, Jezusa, Oblubieńca i odpowiedź tych, którzy na niego czekają. A więc i nasze życie ma być wyjściem ku niemu. Zaś druhnami oczekującymi na Oblubieńca jesteśmy właśnie my. Natomiast obraz wesela w Biblii jest symbolem ścisłej więzi między Bogiem a ludem. I to Bóg zaprasza człowieka na swoje gody. W Oblubieńcu oczekiwanym przez dziesięć dziewic rozpoznajemy już teraz zapraszającego nas Jezusa, a także w Jego ostatecznym przyjściu na końcu czasów. Natomiast liczba dziesięć, dotycząca ilości druhen, symbolizuje tutaj wspólnotę Kościoła jako całość.
Następnym aspektem, na który Nauczyciel zwraca uwagę, jest mądrość. Mądrość w Biblii, to umiejętność dostrzeżenia działania Boga w moim życiu i oddanie Mu chwały. To jest też uznanie, że wszystko jest od Niego. Natomiast odwrotnością tej postawy jest głupota. Według biblijnego przesłania głupotą jest żyć w taki sposób, jakby Boga nie było. Ukazane wcześniej spóźnienie pana młodego ma również w przypowieści istotne znaczenie. Jest to jakby celowe zwlekanie Pana Boga, aby po pierwsze wzmóc tęsknotę w oczekiwaniu na Niego, a po drugie, aby dać czas na nawrócenie. Mądrością w tym znaczeniu jest to, iż należało przewidzieć, że Oblubieniec korzystając z przysługującego mu przywileju może się opóźnić, więc przezornie należało zabrać ze sobą zapas oliwy. W przeciwieństwie do tego, czyli głupotą w tym momencie będzie bezmyślność, niefrasobliwość i zuchwałość w grzechach. Wielu ludzi odczytuje to w ten sposób, że skoro Bóg nie reaguje, to wszystko im wolno. Jest to więc dla nich niejako zachęta do dalszych grzechów, ponieważ Bóg opóźnia się ze swoim karaniem. A tymczasem Bóg właśnie oczekuje, że w naszym życiu dokona się jeszcze głębsze i pełniejsze nawrócenie. Natomiast ogromną nieroztropnością jest spokojnie kłaść się spać, podczas gdy mój „zbiornik” z oliwą jest pusty, moje wnętrze duszy jest puste, moje ręce może są czyste, ale puste.
Gdy więc w końcu nadszedł Oblubieniec, rozległ się krzyk, że Pan nadchodzi. Znużone długim oczekiwaniem panny, które w międzyczasie posnęły, po przebudzeniu szybko zapaliły swoje lampy, aby Go powitać. I stało się. Jedne z nich były gotowe, na wyjście Mu naprzeciw i aby Mu asystować, a drugie niestety nie. Te druhny, których lampy się paliły, weszły więc do domu weselnego. Ich życie było uporządkowane, więc one potrafiły się zatroszczyć o zapas oliwy. Natomiast panny głupie, dopiero o północy zrozumiały swój błąd i w panice poszły ratować się we wstydliwej dla nich sytuacji. Dlatego też jeszcze bardziej oddaliły się od orszaku weselnego. Występująca w przypowieści oliwa, to symbol całego mojego życia wewnętrznego, to również moje uporządkowanie. I tego nie da się ani pożyczyć, ani kupić, ponieważ to jest moja osobista odpowiedź na miłość Boga. A w momencie powtórnego przyjścia Jezusa będzie już za późno na dobre czyny.
Przenosząc akcję przypowieści na nasz europejski grunt i czasy chrześcijaństwa, można by rzec, że owe dziesięć panien symbolizuje również wszystkie dzieci przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej. W uporządkowanym życiu ich katolickich rodzin dzieci te uczestniczą w życiu parafii, uczęszczają na coniedzielną Mszę Świętą, przystępują do sakramentów świętych. Można by więc o nich powiedzieć, że one są jak te panny czuwające i jak panny roztropne, czyli mądre. Wszyscy więc mają jednakowe szanse. Jednak z upływem czasu, gdy one dorastają, zdarza się, że niektóre z nich zaczynają tracić wiarę. Przestają uczęszczać na Msze Święte i na nabożeństwa, jak również przestają przystępować do sakramentów świę-tych. Myślę, że przypowieść o pannach mądrych i głupich ma i tutaj zastosowanie. A więc można by też o nich powiedzieć, że gdy taki człowiek wzrasta z dala od Kościoła, to, lapidarnie rzecz ujmując, Pan Bóg potem go nie zna, ponieważ on większość swojego życia żył z dala od Boga.
Przypowieść, którą Pan Jezus kieruje do nas, nie ma nas przestraszyć, albo wpędzić nas w kolejny lęk. Nie. To jest wezwanie do odpowiedzialności za swoje życie. Zaś wezwanie: „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny”, to jest zachęta do nawrócenia, to znaczy do przejścia od głupoty do mądrości. Ale Jezus tak bardzo szanuje ten nasz wolny wybór, że ten wolny wybór będzie decydował o naszym losie, a nawet o naszym zbawieniu. Im więc bardziej trwamy zjednoczeni na modlitwie z Bogiem, tym bardziej widzimy ile w nas jeszcze jest do przemiany i uporządkowania. I oby nas nigdy nie zaskoczyło takie wydarzenie, które tutaj jest opisane. I oby nigdy nie zabrakło nam tej oliwy wiary, miłości i nadziei, potrzebnej do naszego życia.

Bogusław

niedziela, 20 kwietnia 2014

Zmartwychwstał Pan!

Nie umiem
być srebrnym aniołem - 
ni gorejącym krzakiem - 
tyle Zmartwychwstań już przeszło
a serce mam byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami -
tyle już alleluja -
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.

(ks. Jan Twardowski, Wielkanocny pacierz)

Prawdopodobnie każdy z nas odnajduje w swoim sercu coś z tej bylejakości, której istnienie wyznawał ks. Twardowski. Może już nie raz obiecywaliśmy sobie, że następnym razem przygotujemy się do Świąt Wielkiej Nocy lepiej, jeszcze bardziej się postaramy... Może i dziś czai się gdzieś poczucie, że nie potrafimy poczuć głębi tych Świąt tak bardzo, jakbyśmy pragnęli? Ks. Jan dał na te smutki - jak zwykle w prostych i konkretnych słowach - podpowiedź, tłumacząc, czym jest świętowanie i czym różni się ono od odpoczynku: "W święta więcej czasu należy poświęcić Panu Bogu. A zatem więcej się modlić, wziąć do ręki Biblię, książkę religijną. To dobra okazja, by przypomnieć sobie prawdy wiary. Pozostawiamy zaś pracę, trudy, zmienianie oblicza ziemi. Świętujemy w radości, będąc blisko Boga. Podobnie jak Eucharystia, każde święta, zwłaszcza Wielkanoc, to już cząstka wieczności. To promyk zmartwychwstania w naszym życiu". ("Zgoda na świat. Z księdzem Janem Twardowskim rozmawia Milena Kindziuk")




Życzę więc Wam Świąt nie tylko radosnych, pogodnych i rodzinnych, ale przede wszystkim przeżywanych w bliskości ze Zmartwychwstałym. Niech cała oktawa Wielkiej Nocy będzie jednym wielkim świętowaniem. Starajmy się postępować zgodnie z powyższymi zaleceniami księdza Jana, a ufam, że o resztę zatroszczy się nasz Pan.

Dorota

piątek, 7 marca 2014

Trzecia sesja trzeciego roku formacji wstępnej do ZAK.

Konstancin Jeziorna (28.02.2014–02.03. 2014)

Czas mija szybko a wraz z nim przebiega nasza droga w formacji wstępnej do Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. W dniach 28.02.2014–02.03.2014 w CAM w Konstancinie odbyła się już trzecia (czyli przedostatnia) sesja trzeciego roku tejże formacji. Na wezwanie zespołu prowadzącego już w piątek stawiła się niemal cała nasza wspólnota, co może jedynie świadczyć o tym jak ważne dla nas jest wspólne formowanie się ku Zjednoczeniu.

Jak zawsze, program spotkania był bardzo ciekawy i składał się z wielu ważnych tematów, które zostały nam przedstawione przez zespół prowadzący, jak również przez wyjątkowych gości.

Każdy z nas często w swoim postępowaniu kieruje się w oparciu o autorytety. Właśnie zagadnienie autorytetu starał się przedstawić nam jeden z naszych gości, ks. Paweł . Z konferencji ks. Pawła mogliśmy dowiedzieć się, że w życiu warto opierać się o autorytety, ale również tego, że będąc prawdziwymi, jak również pokornymi, możemy się stawać autorytetami dla innych. Ważne jednak, aby bycie autorytetem nie stało się celem naszych wysiłków. Mimo istnienia autorytetów, nigdy nie jesteśmy zwolnieni ze słuchania własnego sumienia, które powinno dla nas stanowić swoisty autorytet wewnętrzny. Ks. Paweł zachęcił nas do stawiania sobie pytań o nasze autorytety, jak również o to czy Jezus jest dla nas tym najważniejszym autorytetem.

Jak zawsze na naszych sesjach, mogliśmy pogłębić swoją wiedzę na temat naszego patrona św. Wincentego Pallotiego. Siostra Gabriela przedstawiła nam św. Wincentego jako wzór kultu Maryjnego, który postrzegał Maryję w atmosferze czci.

Siostra Lucyna opowiedziała nam czym dla św. Wincentego Pallottiego była Eucharystia i dlaczego możemy uznawać go za wzór kultu Eucharystii. Eucharystia jest niezmiernie istotna, gdyż jednoczy nas z Chrystusem i sobą nawzajem.

Sobotni wieczór spędziliśmy, jak zazwyczaj, na radosnym przebywaniu we wspólnocie. Mimo, że wspólne przebywanie było radosne, nie zabrakło zadumy nad żołnierzami wyklętymi, których pamięć była obchodzona tego dnia, jak również nad obecną sytuacją jaka panuje na Ukrainie. Tę atmosferę podkreślał repertuar wspólnie śpiewanych pieśni patriotycznych. Największe jednak wrażenie na wszystkich zgromadzonych zrobił występ księdza Andrzeja, który zaśpiewał dla nas piękną dumkę o ukraińskim atamanie. W czasie słuchania tej pieśni wszyscy czuliśmy jedność z narodem ukraińskim.

W niedzielę na naszym spotkaniu gośćmi byli siostra Anna Ozon SAC oraz ks. Marek Chmielniak SAC, którzy przedstawili nam zasady formalno- prawne Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego.
Ten wyjątkowy czas wspólnego przebywania we wspólnocie zakończyliśmy niedzielną Mszą Świętą. Był to dobry czas i myślę, że wszyscy oczekujemy kolejnego spotkania.

P.S. Dla wszystkich, którzy mięli okazję posłuchać dumki śpiewanej przez księdza Andrzeja jak również dla tych, którym nie było to dane poniżej zamieszczam tekst tej pieśni.


Ataman
Hej, ty ojcze Atamanie,
Ukraina śpi w najlepsze,
Śpią sokoły na kurhanie,
I stanęła woda w Dnieprze.

Koń już ledwo nogi wlecze,
I człek żyje i nie żyje,
Czas nie płynie, ale ciecze,
Gdzieś w limanie czajka ginie.

Wyhowskiego szablą krzywą,
Mała bawi się dziecina.
Ty Kozacze śpisz leniwo,
Płacze matka Ukraina.

Skowroneczek strzepnął piórka,
Gdzieś na niebie orzeł kracze.
Rwie się pardwa i przepiórka,
A ty jeno śpisz Kozacze.

Hej, ty ojcze atamanie,
Niech nad sobą się użalę,
Jeśli dalej tak zostanie,
To chatynkę swoją spalę.

Spisę w drobne drzazgi złamię,
Szablę rzucę na dno morza.
Sam się skryję gdzieś w kurhanie,
W dzikim stepie Zaporoża.
Piotr

wtorek, 18 lutego 2014

Ewangelia Św. Mateusza 22, 1 - 14

Streszczenie rozważań z niedzielnej Szkoły Słowa Bożego 16 lutego 2014r.: przypowieść o zaproszonych na ucztę i o stroju weselnym.

W przypowieści tej Pan Jezus zaprasza nas i stara się pozyskać każdego na ucztę - to ostatnie dni Jego ziemskiego życia. Posługuje się podobieństwem Królestwa Niebios do uczty weselnej pewnego króla, który wyprawia wesele swojemu synowi. Zaproszeni przez niego goście nie chcieli przyjść, obawiając się o swoje role i handel, choć wszystko było gotowe.
Jezus nie krytykuje bogactwa, lecz ukazuje że może ono powodować myślenie, iż już Pana Boga nie potrzebujemy.
Co w naszym życiu przesłania Boga? Jakie zajęcia, nawyki,pasje, które nie pozwalają rozwijać się duchowo?

Król ponawia zaproszenie uznając, że niegodni byli pierwsi zaproszeni. Posyła służbę, by zaprosili każdego kogo napotkają, dobrych i złych, aby napełnić salę weselną gośćmi.
Pan Jezus wciąż kieruje swoje zaproszenie do nas, przynagla nas, pokazując, że jeśli nie zajmiemy swojego miejsca, to zrobi to ktoś inny. Jezus jednak nie rezygnuje z nikogo. Czy przyjmuję Jego zaproszenie?

W czasie wesela przychodzi król by przypatrzeć się, jak kto jest ubrany, czy przywdział szatę weselną.
Jeśli nie, to pyta, jak się tu dostał i każe takiego związać i wyrzucić.
Pan Bóg nie jest pobłażliwy, a miłość Boża nie wyklucza wymagań.Nie wystarczy pomyśleć sobie: mam Boga w sercu.Nie wystarczy wierzyć, jeszcze trzeba przyjść. Przyjść na Eucharystię. Przyjść ze znakiem białej szaty chrztu świętego i ubrać się w łaskę uświęcającą.
Jest to przypowieść o każdym z nas,abyśmy nie byli letni w swej wierze, lecz pielęgnowali swoją przynależność do Boga.
Choć liczni byli zaproszeni na wesele nie wszyscy na nim zostali. To Boska tajemnica kto będzie powołany, a nasz wybór dokąd pójdziemy.
Czy chcemy być na weselu ?

Marzena

środa, 5 lutego 2014

Wspomnienia z sesji

W miniony weekend gościliśmy w Konstancinie na kolejne sesji formacyjnej. Oto dwa wspomnienia, które nam pozostaną:

Od piątkowego wieczoru naszej ostatniej sesji zapadło mi w pamięć zdanie wypowiedziane przez ks. Andrzeja w czasie Jego homilii: chodzi o to, żeby nie być pustym kłosem….. (w nawiązaniu do: Mk 4, 26)
I to zdanie towarzyszyło mi przez całą sesję i bardzo współgrało ze wszystkimi wykładami naszych Prowadzących.   
Będę więc starać się, żeby – na wzór i przez wstawiennictwo św. Wincentego Pallottiego - być podobną do Niego; wtedy mam szansę być:
- Bożym liderem czyli świadkiem Jezusa
- dobrym przyjacielem dla przyjaciół  i życzliwą wobec wszystkich, zwłaszcza
  wobec niechętnych mi osób,
- osobą pokorną wobec Pana Boga i bliźnich

- moja współpraca we wspólnocie będzie coraz bardziej świętą współpracą. 

Teresa K.


Drugie wspomnienie, to tekst piosenki ułożonej specjalnie na tę okazję, którą chcieliśmy uhonorować naszą kochaną Kadrę i Gospodarzy, świętujących w niedzielę Dzień Życia Konsekrowanego. Asia z Tereską ułożyły słowa, a my odśpiewaliśmy dziarsko i zgodnym chórem na melodię do szantowych "Morskich opowieści" :)

  1. Sempre Piu , to jest Wspólnota
Której nazwa wciąż wymaga,
Coraz bardziej , coraz więcej
Być w niej, to odwaga!

  1. Główny Patron, to Pallotti
Święty z wielkim charyzmatem
Zjednoczył wysiłki wszystkich
Niebo z całym światem!

Ref. Hej, rozpalajmy miłość
Hej, ożywiajmy wiarę
I wciąż na skrzydłach pragnień
Lećmy coraz dalej !

  1. Miejscem naszych wspólnych spotkań
Jest Leśny Dom w Konstancinie,
Rej w nim wodzi ks. Waldemar
Z gościnności słynie!

  1. Nasza Kadra, to Mocarze
Głowy, Ciała oraz Ducha
Apostolstwo mają we krwi
Pallotti, posłuchaj !
Ref. Hej,..

  1. Siostra Gabi, wzór komunii
Iskra Boża , w kruchym ciele
Dla zbawienia dusz gotowa
Pójść w ciemne tunele !

  1. Jest też Siostra, zwą Ją Lucy
Wytrwale do celu zmierza
Wśród młodzieży sieje Dobro
Serca Im rozszerza!
Ref. Hej,..

  1. W Wieczerniku Siostra Basia
Wokół Pana wszystkich zbiera
Zanurzona w Woli Bożej
ZAK, więc nie umiera!

  1. Jest też i Pallotyn – Johnny
Sternik w Bożej Szkole Słowa
Z Nim na głębię nas wyprawia
Maryja – Królowa !
Ref. Hej,..

  1. Nasz ks. Janek – Jan właściwie
Misję tę sprawnie rozpoczął
Niewątpliwie ksiądz Wincenty
Przyszedł Mu z pomocą!


  1. Gdyż ksiądz Johnny – to uczony
Filozofią Jego mowa,
Doktorów Kościoła zgłębia
Świętość wnet gotowa!
Ref. Hej,…

  1. Gdy Ci trudno w Apostolstwie
W oczy dmie wielka zawieja
Spójrz z pokorą i ufnością
W głąb księdza Andrzeja!


  1. Bo ksiądz Andrzej , kapłan Boży
Niestrudzenie łowi ludzi
Wszelkimi środkami działa
Teatrem obudzi! 
Ref. Hej,..

  1. Wszyscy Oni zgodnym chórem
Uczą reguł Pallottiego
Naśladujcie wciąż Jezusa!
Miejcie Ducha Jego!

  1. Za Pallottim powtarzają
Caritas leczy grzech świata
Więc jej nie zaniedbuj nigdy!
Kochaj siostrę , brata ! 
Ref. Hej,..

  1. Chcesz być wiernym Apostołem
Kształtuj duchowe dziecięctwo
W pokorze, prostocie działaj!
Radosne zwycięstwo!

  1. Wszyscy Święci, razem wzięci
Dumni są z tej naszej Kadry
Święta Jedność i Współpraca
Bez najmniejszej zadry! 
Ref. Hej,…

  1. Zjednoczenie Apostolstwa
Powszechnie jest w świecie znane
Miłość – głównym założeniem
Wszystko Jej poddane !

  1. O Pallotti, Cnót Głębino
Prowadź swoją Świętą Drogą!
AIDG, ADP, ASA
My Twoją Załogą !! 
Ref. Hej, … 2x




Joanna i Teresa K.

niedziela, 2 lutego 2014

Poniedziałek, 21.30

Minęło półtora roku naszej wspólnotowej poniedziałkowej modlitwy. Mieszkamy z dala od siebie, rzadko się spotykamy, ideą było więc wzmocnienie naszego poczucia jedności i wspólne trwanie na modlitwie. W poniedziałki o 21.30 każdy w swoim domu, czy tam, gdzie akurat przebywa, jeśli chce, może odmówić dziesiątkę Różańca w intencji naszej wspólnoty i całego ZAK. W ten sposób prosimy, aby Maryja prowadziła nas, początkujących, ku poznaniu zadań, do wykonania których Bóg powołał naszą wspólnotę, o zapał i siły do ich realizacji, a także o opiekę Królowej Apostołów dla całego Zjednoczenia. Do włączenia się w tę modlitwę zostały zaproszone także inne wspólnoty podczas II Kongresu ZAK w Konstancinie.

Mija czas, coraz lepiej się poznajemy i coraz lepiej dostrzegamy te sprawy każdego z nas, które potrzeba objąć szczerą modlitwą. Jak jest to ważne, aby modlić się razem, wskazywał Wincenty Pallotti. Każdy jego list zawiera szereg próśb o modlitwę w różnych intencjach, ale również swoje prywatne sprawy oddawał adresatom, prosząc o modlitewne wsparcie. Na przykład w liście z 16 września 1823 r. tak pisał: "Panie Alojzy, proszę wspomagać mnie modlitwą, proszę mnie wspomagać, a mówię to z ręką na sercu; w przeciwnym razie stanę się  - jak coraz bardziej się o tym przekonuję - ruiną dla całego świata".
Zainspirowana dzisiejszą rozmową we wspólnocie i zachęcona tym przykładem, pragnę zaproponować, abyśmy w pierwsze poniedziałki miesiąca podczas naszego wspólnego wieczornego odmawiania Różańca oddawali Maryi znane nam potrzeby członków wspólnoty. Przywołujmy na myśl bieżące sytuacje, modląc się o pracę, zdrowie, nawrócenie bliskich, zgodę w rodzinie konkretnej osoby. Dziękujmy też za modlitwy wysłuchane. 
Lecz może w sposób szczególny prośmy Maryję o wstawiennictwo w rozwiązaniu trudnych spraw, uleczenie bolesnych miejsc i relacji, czy też o siły do wytrwania w cierpieniach, o których nie wiemy. Różne nasze zachowania - dąsy, ironiczny ton, konflikty, trzymanie się na uboczy, aktywizm - są często niemym wołaniem o miłość, o czym dziś tak trafnie powiedziała Ania, są niewypowiedzianym słowem "ratunku!" tkwiącym na dnie duszy. Odpowiedzmy więc na to wspólnotową modlitwą, mając na względzie trudności przeżywane przez członków wspólnoty, skryte na dnie serc, powierzane czasami najbliższym przyjaciołom, a często znane jedynie Bogu. Bywają przecież sytuacje, że człowiek sam nie ma już siły i nadziei, by się modlić. Nie ma odwagi, by o tę modlitwę prosić. Zróbmy to więc za innych, z innymi i dla innych - dla siebie nawzajem. Oby i w tych najskrytszych obszarach nikt nie pozostawał sam.
"W pokoju, w łasce Pana N.J.Ch. i w najżarliwszej miłości Pańskiej wypraszajmy dla nas, dla naszych rodzin, dla wspólnych naszych spraw i dla świata całego liczne i pełne słodyczy Błogosławieństwa Niebieskiego Ojca naszego". (Św. Wincenty Pallotti, Listy. Lata 1816 - 1833, Apostolicum 1997, s. 153)



Dorota