Jesteśmy w drodze

Jesteśmy w drodze
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modlitwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modlitwa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 grudnia 2017

Kochaj Go sempre piu ...

Są takie słowa, które potrafią dodać sił, uskrzydlić. Są takie chwile, które potrafią wzruszyć i tchnąć nadzieję. Taką chwilą była ta, w której przeczytałam poniższą kartkę z takimi właśnie pięknymi, pełnymi obecności słowami.

Obraz w treści 1

Dobrze jest wiedzieć, że Ktoś - poza nami samymi - modli się za naszą Wspólnotę, bo wówczas wśród otaczającego mroku pojawiają się gwiazdy...

Księże Arturze, z serca dziękujemy - modlitwą i błogosławieństwem.

Dorota

niedziela, 28 grudnia 2014

Tańcem i różańcem

Kiedy sześć lat temu stałam po raz pierwszy na środku patio w konstancińskim domu, oczarowana przypominającym zieloną salę balową otoczeniem, przez myśl mi nawet nie przeszło, że kiedyś w tym miejscu będą tańczyć... dla Boga.
A jednak stało się tak. Przede wszystkim dzięki Niemu - który mnie tutaj przyprowadził i pokierował moją drogą w fantastyczny i zaskakujący mnie sposób, wsłuchany w to "co w sercu na dnie", w sercu, które sam stworzył. Po drugie dzięki księżom pallotynom, gospodarzom tego domu, którzy zaufali i zaprosili naszą Wspólnotę do poprowadzenia jednego z wieczorów dla Gości przeżywających tutaj rekolekcje z Postem Daniela. Dla mnie jest to zaszczyt i przyjemność.
Taniec zawsze był we mnie. Jeśli wierzyć opowieściom rodzinnym, to jeszcze nie chodziłam, a już tańczyłam ;) Pomagał mi przełamywać nieśmiałość. Jego historii poświęciłam pracę magisterską. A gdy sądziłam, że radosne pląsy przeminęły wraz z młodością, Pan Bóg odkrył przede mną ich nową formę, jakby mówił: nie przestawaj, raduj się, tańcz dla Mnie! Upomniał się o umiejętności i pasję, którymi mnie obdarzył, wykorzystując je dla swojej chwały :) Wykonując kolejne kroki i gesty w tańcu uwielbienia, czuję głęboko, że robię to, co Jemu się podoba. Wyobrażam sobie Go przyglądającego się z dobrotliwym uśmiechem mojej radości :)
Uwieńczeniem tej Bożej drogi jest możliwość dzielenia się z innymi ludźmi przyjemnością tańczenia dla Pana, odkrywanie przed nimi formy modlitwy, w której możemy nie tylko słowem, ale i ruchem ciała wyrazić nasze emocje, przyzywać Go, wielbić, prosić, dziękować.
Za naszą Wspólnotą jest już kilka takich wieczorów - myślę, że udanych, skoro zapadła decyzja, abyśmy tańcem i modlitwą posługiwali podczas każdych rekolekcji. Hurra!
Wieczór przez nas prowadzony składa się z dwóch części. Podczas pierwszej godziny proponujemy wszystkim uczestnikom rekolekcji, niezależnie od ich wieku, , wspólną naukę kroków kilku tańców modlitewnych. W tańcu takim każdy gest ma swoje znaczenie, odnosi się do naszej relacji z Bogiem. Jednak nie najistotniejsze jest, aby te gesty dobrze zapamiętać i wykonać, lecz by cieszyć się piękną muzyką, wzajemną obecnością i spontanicznie wielbić Stwórcę. Proponujemy przede wszystkim układy do muzyki izraelskiej, ale już wkrótce wypróbujemy własne choreografie do utworów polskich twórców tak, abyśmy mogli nie tylko ruchem, ale i śpiewem modlić się. 
Po takiej radosnej eksplozji radości zapraszamy na drugą część wieczoru - wyciszoną, pełną zadumy, refleksji, rozmodlenia. Otuleni ciszą kaplicy, ocieplonej płomykami świec, adorujemy wspólnie Jezusa Chrystusa. Lubię taką adorację we wspólnocie, podczas której głośna modlitwa, śpiew i chwile skupienia w ciszy przeplatają się i uzupełniają.
Jestem bardzo wdzięczna i szczęśliwa, że mogę zapraszać drugiego człowieka do formy modlitwy, która jest mi bardzo bliska. Jak dotąd, największa grupa, którą mogliśmy poprowadzić, liczyła ponad 200 osób! :)
Mam wrażenie, że dając z siebie to, co kocham, jeszcze więcej otrzymuję. Po każdym takim wieczornym "seansie" wracam wewnętrznie lekka, wzmocniona, z poczuciem, że moja relacja z Bogiem pogłębiła się. A dodatkową nagrodą jest widok uśmiechniętych twarzy wokoło i spontaniczne słowa podziękowań. Fajnie jest wiedzieć, że robi się coś przyjemnego i pożytecznego, co Bóg dla nas przygotował :)

Dorota

niedziela, 2 lutego 2014

Poniedziałek, 21.30

Minęło półtora roku naszej wspólnotowej poniedziałkowej modlitwy. Mieszkamy z dala od siebie, rzadko się spotykamy, ideą było więc wzmocnienie naszego poczucia jedności i wspólne trwanie na modlitwie. W poniedziałki o 21.30 każdy w swoim domu, czy tam, gdzie akurat przebywa, jeśli chce, może odmówić dziesiątkę Różańca w intencji naszej wspólnoty i całego ZAK. W ten sposób prosimy, aby Maryja prowadziła nas, początkujących, ku poznaniu zadań, do wykonania których Bóg powołał naszą wspólnotę, o zapał i siły do ich realizacji, a także o opiekę Królowej Apostołów dla całego Zjednoczenia. Do włączenia się w tę modlitwę zostały zaproszone także inne wspólnoty podczas II Kongresu ZAK w Konstancinie.

Mija czas, coraz lepiej się poznajemy i coraz lepiej dostrzegamy te sprawy każdego z nas, które potrzeba objąć szczerą modlitwą. Jak jest to ważne, aby modlić się razem, wskazywał Wincenty Pallotti. Każdy jego list zawiera szereg próśb o modlitwę w różnych intencjach, ale również swoje prywatne sprawy oddawał adresatom, prosząc o modlitewne wsparcie. Na przykład w liście z 16 września 1823 r. tak pisał: "Panie Alojzy, proszę wspomagać mnie modlitwą, proszę mnie wspomagać, a mówię to z ręką na sercu; w przeciwnym razie stanę się  - jak coraz bardziej się o tym przekonuję - ruiną dla całego świata".
Zainspirowana dzisiejszą rozmową we wspólnocie i zachęcona tym przykładem, pragnę zaproponować, abyśmy w pierwsze poniedziałki miesiąca podczas naszego wspólnego wieczornego odmawiania Różańca oddawali Maryi znane nam potrzeby członków wspólnoty. Przywołujmy na myśl bieżące sytuacje, modląc się o pracę, zdrowie, nawrócenie bliskich, zgodę w rodzinie konkretnej osoby. Dziękujmy też za modlitwy wysłuchane. 
Lecz może w sposób szczególny prośmy Maryję o wstawiennictwo w rozwiązaniu trudnych spraw, uleczenie bolesnych miejsc i relacji, czy też o siły do wytrwania w cierpieniach, o których nie wiemy. Różne nasze zachowania - dąsy, ironiczny ton, konflikty, trzymanie się na uboczy, aktywizm - są często niemym wołaniem o miłość, o czym dziś tak trafnie powiedziała Ania, są niewypowiedzianym słowem "ratunku!" tkwiącym na dnie duszy. Odpowiedzmy więc na to wspólnotową modlitwą, mając na względzie trudności przeżywane przez członków wspólnoty, skryte na dnie serc, powierzane czasami najbliższym przyjaciołom, a często znane jedynie Bogu. Bywają przecież sytuacje, że człowiek sam nie ma już siły i nadziei, by się modlić. Nie ma odwagi, by o tę modlitwę prosić. Zróbmy to więc za innych, z innymi i dla innych - dla siebie nawzajem. Oby i w tych najskrytszych obszarach nikt nie pozostawał sam.
"W pokoju, w łasce Pana N.J.Ch. i w najżarliwszej miłości Pańskiej wypraszajmy dla nas, dla naszych rodzin, dla wspólnych naszych spraw i dla świata całego liczne i pełne słodyczy Błogosławieństwa Niebieskiego Ojca naszego". (Św. Wincenty Pallotti, Listy. Lata 1816 - 1833, Apostolicum 1997, s. 153)



Dorota