Jesteśmy w drodze

Jesteśmy w drodze

niedziela, 18 października 2015

Ku pamięci i dla pokrzepienia

Rekolekcje wspólnoty Sempre Piu z księdzem Krzysztofem Wernickim w Konstancinie 29.9 – 3.10.2015

W dniach od 29 września do 3 października 2015 roku w Centrum Animacji Misyjnej w Konstancinie, swoje coroczne rekolekcje przeżywała wspólnota Sempre Piu. Rewelacyjnie poprowadził je ksiądz Krzysztof Wernicki SAC.
Tematem rozważań były trzy symboliczne obrazy- filary naszego życia duchowego : Ogród, Góra i Źródło.
W ciągu tych kilku dni, ksiądz Krzysztof otwierał przed nami furtki do najpiękniejszego z Ogrodów - Biblii ; wspinał się z nami i Maryją na najwyższe wyżyny i szczyty Miłości; odkrywał przed nami uroki ożywczego odpoczynku u stóp Źródła.
W codziennym rytmie naszego szczelnie wypełnionego planu , centralne miejsce zajmowała zawsze Eucharystia oraz Adoracja Najświętszego Sakramentu.
Konferencje i wspólne modlitwy przeplatane były czasem na osobistą refleksję i spotkanie z Bogiem w Jego Słowie.
Trwaliśmy w Chrystusie – jednocześnie ciesząc się sobą nawzajem.
Dziękujemy Bogu za ten święty czas, za wspaniałego i mądrego księdza Krzysztofa, który z wielkim oddaniem, zaangażowaniem i otwartością – dzielił się z nami jak kochać Boga, siebie i drugiego człowieka.
Mamy nadzieję, że owoce tych rekolekcji będą wypełniały się w życiu każdego z nas i całej naszej wspólnoty – dla nieskończonej Chwały Bożej!

Wspólnota Sempre Piu, Konstancin 

Wyświetlanie Zdjęcie-rekolekcje Sempre Piu.JPG

I jeszcze osobista refleksja jednej z uczestniczek rekolekcji:

Wspaniały czas rekolekcji - mojego nawracania się - rozpoczął się słowami: Bóg jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy..... (Ps 145, 8).
Rekolekcjonista, ksiądz Krzysztof Wernicki SAC, zaproponował (co mi się nawet podobało, bo często to robię), żeby na początku, tak po prostu, wygadać się przed Panem Jezusem; powiedzieć Mu, co mnie niepokoi, smuci, co mi się nie udaje, czego się boję, ale też co daje radość, a może nawet poczucie szczęścia, kogo lubię a kogo mniej.
A potem....była zachęta: pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne....(Mk 6,31), żeby - po tym wygadaniu się, starać się - co nie było dla mnie łatwe - już tylko słuchać, co Pan Bóg ma mi do powiedzenia. Bo – jak powiedział ks. Krzysztof - słuchanie Boga, bardziej niż mówienie do Niego, jest właściwą drogą do tego, na czym mi przecież zależy: do prowadzenia życia duchowego, to znaczy trwania zawsze w Chrystusie. To było dobre i pożyteczne ćwiczenie, chociaż nie do końca mi się udawało.
Z trzech rzeczywistości: ogrodu, góry i źródła, przez które przeprowadzał nas ks. Krzysztof, a które są pomocne w pogłębianiu życia duchowego, mnie najbardziej odpowiada siedzenie u Źródła, u stóp Pana czyli osobista adoracja Najświętszego Sakramentu. Bardzo się starałam, żeby na wzór Maryi mówić Mu: niech się stanie Twoja wola...
Uświadomiłam sobie, przy wsparciu Rekolekcjonisty, że bycie we wspólnocie – chociaż niekiedy w moim wypadku trudne, jest ważne i potrzebne; wspólnota jest m.in. po to, żebym nie była sama, nie dała się manipulować, zwłaszcza wobec ataków szatana.
Do tej pory martwiłam się gwałtownymi, często nie akceptowanymi przeze mnie, wydarzeniami w moim życiu. A tymczasem, w czasie rekolekcji usłyszałam, że nie trzeba się tym niepokoić, bo te trudne doświadczenia mogą sygnalizować, że Pan Bóg jest blisko – i podobnie jak do proroka Eliasza – przyjdzie i do mnie w pokoju, w lekkim powiewie wiatru.
Bardzo osobiście odebrałam ewangeliczną scenę spotkania Jezusa z Martą i Marią w ich domu. Podobna scena i słowa Marty wypowiedziane do Jezusa: czy Ci to obojętne, że.....powtarza się i w moim życiu. Niemal usłyszałam (nie po raz pierwszy zresztą) słowa Pana: Tereso, Tereso, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego.....

Na koniec było bardziej optymistycznie:Bądź dobrej myśli.... (Ba 4,5).

Tereska K.

sobota, 4 kwietnia 2015

O wielkanocnej radości

" Radość wielkanocna Jezusa jest tak nieoczekiwaną radością, że można się jej na początku naprawdę przestraszyć. To jest radość Tego, któremu po ludzku nie powiodło się w życiu. Głosił Ewangelię, którą nie wzruszył Piłata, Kajfasza ani wszystkich faryzeuszów po kolei. Czynił cuda, ale nie wszyscy wierzyli. Mówił o przyjaźni, a jeden z przyjaciół sprzedał Go za gotówkę jak towar na święta. Mówił o miłości, a ludzie poprzybijali Go gwoździami. Przyszedł jako Mesjasz, a zabili Go jako nieudanego Mesjasza.
Czym jest radość, która z pozoru nie wydaje się radością?
Radością Jezusa jest to, że w najgorszych chwilach swego życia, w niepowodzeniach, cierpieniach, ufał Panu Bogu i kochał ludzi, chociaż wydawało się, że na świecie panuje złość i nienawiść"
(ks. Jan Twardowski)

Niech nasze serca się radują - Pan zmartwychwstał !

niedziela, 28 grudnia 2014

Tańcem i różańcem

Kiedy sześć lat temu stałam po raz pierwszy na środku patio w konstancińskim domu, oczarowana przypominającym zieloną salę balową otoczeniem, przez myśl mi nawet nie przeszło, że kiedyś w tym miejscu będą tańczyć... dla Boga.
A jednak stało się tak. Przede wszystkim dzięki Niemu - który mnie tutaj przyprowadził i pokierował moją drogą w fantastyczny i zaskakujący mnie sposób, wsłuchany w to "co w sercu na dnie", w sercu, które sam stworzył. Po drugie dzięki księżom pallotynom, gospodarzom tego domu, którzy zaufali i zaprosili naszą Wspólnotę do poprowadzenia jednego z wieczorów dla Gości przeżywających tutaj rekolekcje z Postem Daniela. Dla mnie jest to zaszczyt i przyjemność.
Taniec zawsze był we mnie. Jeśli wierzyć opowieściom rodzinnym, to jeszcze nie chodziłam, a już tańczyłam ;) Pomagał mi przełamywać nieśmiałość. Jego historii poświęciłam pracę magisterską. A gdy sądziłam, że radosne pląsy przeminęły wraz z młodością, Pan Bóg odkrył przede mną ich nową formę, jakby mówił: nie przestawaj, raduj się, tańcz dla Mnie! Upomniał się o umiejętności i pasję, którymi mnie obdarzył, wykorzystując je dla swojej chwały :) Wykonując kolejne kroki i gesty w tańcu uwielbienia, czuję głęboko, że robię to, co Jemu się podoba. Wyobrażam sobie Go przyglądającego się z dobrotliwym uśmiechem mojej radości :)
Uwieńczeniem tej Bożej drogi jest możliwość dzielenia się z innymi ludźmi przyjemnością tańczenia dla Pana, odkrywanie przed nimi formy modlitwy, w której możemy nie tylko słowem, ale i ruchem ciała wyrazić nasze emocje, przyzywać Go, wielbić, prosić, dziękować.
Za naszą Wspólnotą jest już kilka takich wieczorów - myślę, że udanych, skoro zapadła decyzja, abyśmy tańcem i modlitwą posługiwali podczas każdych rekolekcji. Hurra!
Wieczór przez nas prowadzony składa się z dwóch części. Podczas pierwszej godziny proponujemy wszystkim uczestnikom rekolekcji, niezależnie od ich wieku, , wspólną naukę kroków kilku tańców modlitewnych. W tańcu takim każdy gest ma swoje znaczenie, odnosi się do naszej relacji z Bogiem. Jednak nie najistotniejsze jest, aby te gesty dobrze zapamiętać i wykonać, lecz by cieszyć się piękną muzyką, wzajemną obecnością i spontanicznie wielbić Stwórcę. Proponujemy przede wszystkim układy do muzyki izraelskiej, ale już wkrótce wypróbujemy własne choreografie do utworów polskich twórców tak, abyśmy mogli nie tylko ruchem, ale i śpiewem modlić się. 
Po takiej radosnej eksplozji radości zapraszamy na drugą część wieczoru - wyciszoną, pełną zadumy, refleksji, rozmodlenia. Otuleni ciszą kaplicy, ocieplonej płomykami świec, adorujemy wspólnie Jezusa Chrystusa. Lubię taką adorację we wspólnocie, podczas której głośna modlitwa, śpiew i chwile skupienia w ciszy przeplatają się i uzupełniają.
Jestem bardzo wdzięczna i szczęśliwa, że mogę zapraszać drugiego człowieka do formy modlitwy, która jest mi bardzo bliska. Jak dotąd, największa grupa, którą mogliśmy poprowadzić, liczyła ponad 200 osób! :)
Mam wrażenie, że dając z siebie to, co kocham, jeszcze więcej otrzymuję. Po każdym takim wieczornym "seansie" wracam wewnętrznie lekka, wzmocniona, z poczuciem, że moja relacja z Bogiem pogłębiła się. A dodatkową nagrodą jest widok uśmiechniętych twarzy wokoło i spontaniczne słowa podziękowań. Fajnie jest wiedzieć, że robi się coś przyjemnego i pożytecznego, co Bóg dla nas przygotował :)

Dorota

wtorek, 23 grudnia 2014

Czekając na pierwszą gwiazdkę


Czekając, kiedy wzejdzie wigilijna 
gwiazda
Do wpół zmarzniętej szyby przywarł chłopiec mały. Patrzył - 
zimowe ptaki wracały do gniazda,
Jakby tego wieczoru też świętować chciały.
Niegdyś gwiazda z Betlejem mędrców prowadziła,
Dziś znak daje, by zasiąść do świętej wieczerzy,
By biel opłatka ludzkie waśnie pogodziła,
A w sercu znów zamieszkał Ten, co "w żłobie leży".
Chwila jedna! Przy tobie nikną odległości,
Co szare - zmienia się w odświętne, tajemnicze.
Daj nam więcej dni takich, spragnionych miłości,
Niech świat przy żłóbku Twoim odmienia oblicze."
(o. Franciszek Czarnowski)

Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia życzę, abyśmy mocą Nowo narodzonego wszelkie szarości naszych serc przemienili w drogocenne dary dobroci, łagodności, życzliwości, nadziei i miłości; aby nadchodzący czas stał się prawdziwym świętowaniem obecności Jezusa.
Wesołych Świąt!

Dorota

środa, 17 grudnia 2014

Adwentowe ciasteczka według Joasi :)

Jeśli ktoś jeszcze nie ma dobrego, sprawdzonego przepisu na pyszne świąteczne wypieki, to podaję :

Składniki :
50 dag modlitwy, 
1 kg wiary w Pana Jezusa
20 dag oczekiwania
20 dag radości
12 dag życzliwości
1 spowiedź
1 dag miłości oczyszczonej
2 łyżki ofiarności

Wykonanie :
Modlitwę wymieszać z miłością oczyszczoną i wiarą. Zrobić zagłębienie i  wlać życzliwość.
Zagnieść ciasto i rozwałkować na grubość ok. 5 mm
Wycinać kształty jakie kto potrafi i lubi.
Ciasteczka piec w nagrzanym miłością, dobrocią i ciepłem piekarniku - przez ok. 10 min.
Po paru dniach można je dowolnie ozdabiać dobrymi uczynkami.

Samo zdrowie!!  :o))))

Joasia

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Listopadowe Sympozjum w Konstancinie


W dniach 29-30 listopada odbyło się Sympozjum Instytutu Pallottiego. 
    15 już spotkanie z tego cyklu było pod hasłem: Rodzina- Zjednoczeni w Miłości.

 Pierwszy wykład wygłosił ks. Sławomir Radulski mówił o rodzinie w świetle Bibli i nauczania Kościoła. 
 Rodzina jest instytucją religijną uczestniczącą w nadprzyrodzonej misji Kościoła. 
 Zagrożeniem rodziny jest odejście od tych wartości jak też tendencja młodego pokolenia do ciągłego 
 zaspokajania swoich potrzeb bez wzajemnego szacunku. 
 Małżeństwo to skuteczny znak wywyższenia tego sakramentu i nieodwracalna zgoda na wyłączność, 
 miłość i wierność. Rodzina jest społecznością starszą od państwa i choć najmniejszą wspólnotą 
 stanowi tkankę łączną dla społeczeństwa. Rodzina to miejsce spokoju gdzie wiara miesza się z mlekiem 
 matki, a potomstwo jest konsekwencją miłości małżonków, którzy mają równe prawa.

 W drugiej konferencji " Pallotti - od rodziny do Zjednoczenia" siostra Monika Cecot pięknie pokazała
 i omówiła rodzinę założyciela Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego.
 Sam Pallotti mówił, że w rodzinie nauczył się wszystkiego, a przede wszystkim 
 BÓG DAŁ MU ŚWIĘTYCH RODZICÓW. 
 Ojciec Pallottiego był troskliwy, by zapewnić swojej licznej rodzinie utrzymanie posiadał
 trzy sklepy. Matka otaczała dzieci miłością i opieką. Rodzice Pallottiego mieli świadomość 
 niezwykłości syna od Jego najmłodszych lat, był ich trzecim dzieckiem. 
 
 Kolejny wykład wygłosił Marek Kalka ZAK " Pallotti odczytany w rodzinie"
 Mówił o znaczeniu świętego w naszych rodzinach i aby podążać Jego śladami należy często 
 wchodzić w Jego buty. Czynimy apostolstwo w naszych rodzinach żyjąc na chwałę Bożą w swoich
 powołaniach. świeccy mają szukać w świecie swoich powołań i uświęcać świat. Mają działać 
 w codziennym życiu.  W rodzinie odkrywamy tajemnicę Wieczernika trwając na wspólnej modlitwie,
 a wizerunkiem jest wspólny stół, który jest miejscem spotkań. Wieczernik jest inspiracją do życia 
 w rodzinie, chce nam się wracać do takiego domu, bo w tej rzeczywistości czujemy się najlepiej. 
 Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego przynagla nas do miłości i dzieła tego apostolstwa, w rodzinie 
 chodzi o świętą współpracę wszelkimi środkami pobożności.Ta współpraca ukierunkowana jest do każdego
 z nas. Odczytany św. Pallotti to droga do świętości.Pytajmy o apostolstwo w rachunku sumienia.

 Ostatnim wykładem i prezentacją było wystąpienie Izabeli Owczaruk - ZAK w temacie
 "Wyzwania i perspektywy współczesnej rodziny"
  
 W relacjach rodzinnych ważną kwestią jest weryfikacja oczekiwań. Jakość życia i budowanie relacji
 w rodzinie i małżeństwie to proces i fazy rozwoju. Pierwsze trzy lata to faza zakochania czyli
 chemii, do której już nigdy nie wracamy, właściwy wiek to 21 lat. 
 Ślub podkreśla czas życia w związku. Małżeństwo to już nie proteza, a odpowiedzialność. 
 Kryzys małżeński to nie jest niedopasowanie charakteru, a współmałżonek nie jest odpowiedzialny 
 za moje szczęście. Kryzys wynika z braku umiejętności rozmawiania, hamowania swojego rozwoju,
 budowania na lęku przed emocjami, w konsekwencji nie wiemy co sami chcemy. 
 Jesteśmy razem z czego wynika,  że będziemy się ranić. Przebaczenie to nie zapomnienie czy 
 usprawiedliwienie lub pusty gest, że nic się nie stało. Potrzebna jest konfrontacja ze sprawcą, 
 trzeba nazwać krzywdę, trzeba się przyznać,ale też ochronić siebie. Nie trwać w krzywdzie, co 
 pozwala na powrót sił i kompetencji. Im lepsza komunikacja i dialog pomiędzy małżonkami tym 
 więcej możliwości bycia razem. Rola rodziców to wspieranie dzieci,  trzeba je nakręcać, ustawiać,
 ale czasem pozwolić by same chodziły. To co działało w ogródku rodziców nie zawsze musi działać
 w nowym związku dzieci.  Zdarza się, że dzieci odchodzą od wiary, lecz przychodzi czas,że wracają 
 do tych wartości ale może być też, że do końca życia będziemy się modlić o wiarę dla Nich.

 To tylko wybrane fragmenty konferencji. Jestem w rodzinie, mam troje dzieci i to co przedstawiła
 siostra Monika Cecot w prezentacji o Pallottim w rodzinie, iż pierwsze dziecko jest dumą, przeznaczone 
 do działania, drugie dziecko to emocje, a trzecie jednoczy i scala rodzinę, sprawdza się w mojej 
 rodzinie. 

 Wieczorna modlitwa kananejskich stągwi to pięknie przedstawione i wzruszające świadectwa małżeństw.

Marzena

poniedziałek, 24 listopada 2014

O Eucharystii w listopadowej Szkole Słowa

Mt 26,26-29 „ Ostatnia Wieczerza – uobecnienie Największej Miłości”

  • Czym jest pierwsza Uczta Nowego Przymierza i ostatnia Uczta Starego Przymierza ?
  • Jak w Jezusie wypełniają się Pisma Starego Testamentu ?
  • Czy uświadamiamy sobie , że podczas każdej Eucharystii, w momencie Przeistoczenia, urzeczywistnia się to samo, co ponad 2000 lat temu podczas Ostatniej Wieczerzy ?
  • Czy mamy świadomość znaczenia i głębi znaków, dokonujących się na Mszy Św. ?
  • Ile rozumiemy z Eucharystii?

Między innymi te pytania postawił nam ks. Jan na początku naszej niedzielnej medytacji.
Dla lepszego zobrazowania tematu, ksiądz wprowadził nas w żydowski kontekst Uczty Paschalnej Starego Przymierza. ( Wyj 1,8-14 ; Wyj 12 ; Ps 114-118 )
Bez niego nie można zrozumieć tego, co wydarzyło się w czasie Ostatniej Wieczerzy.

Cały rytuał starotestamentalnej Uczty Paschalnej był ustalony z góry, niewiele tam było spontaniczności i swobody.
Jezus natomiast, nieoczekiwanie czyni coś, co wprawia w zdumienie i zaskoczenie wszystkich obecnych uczniów.
Biorąc do ręki chleb, potem wino w kielichu – wypowiada zupełnie inne słowa, nadaje im zupełnie nowy sens, treść..nową jakość..
Nikt przecież nigdy w historii nie powiedział, że jest to JEGO CIAŁO i JEGO KREW, że to jest ON.
Dlatego właśnie, jesteśmy jakby wszczepieni w tamtą Ucztę Starego Przymierza, ale dzięki nigdy wcześniej nieużywanym gestom i słowom Jezusa, jest to jednocześnie Nowa Uczta – mająca zupełnie inną istotę, nową treść i wydźwięk.

  • Jak w Jezusie wypełniają się Pisma Starego Testamentu

1. Odrębne wspominanie o ciele oraz o krwi
Tu ksiądz podał dwa przykłady ze Starego Testamentu ( Kpł 17, 5-6 oraz PwP 12, 20-27 ), mówiące o ofiarniczym rytuale Izraela, przedstawiające właśnie oddzielenie ciała od krwi ofiarniczej.
Ale się wystrzegaj spożywania krwi, bo we krwi jest życie, i nie będziesz spożywał życia razem z ciałem.” ( PwP 12, 23 )

Jezus bardzo świadomie, łamiąc chleb nawiązuje do tych znaków i gestów – ale mówi ,że to ON jest tą Ofiarą, Barankiem.
Słowa Jezusa o krwi, która 'za wielu jest wylewana' ( Mt 26,28 ) - są aluzją do krwi ofiarniczej, rozlewanej na 'ołtarzu Pana' z księgi Powtórzonego Prawa

Dziś Jezus wylewa swoją Krew za mnie !

2. Nawiązanie do Przymierza Synajskiego
To jest Moja krew Przymierza „ ( Mt 26,28 )

Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: «Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów” ( Wj 24,8 )

Jezus odwołuje się do tego starotestamentalnego Przymierza, ale też mówi o Nowym Przymierzu – Jego Krew „ za wielu jest wylewana na odpuszczenie grzechów”.

3. Ustanowienie Nowego i Wiecznego Przymierza, w miejsce Starego.

Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach - wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu.
Będę im Bogiem, oni zaś będą mi narodem”. ( Jr 31,33 )

Prorok Jeremiasz przywołuje Przymierze Synajskie, które było łamane wiele razy.
Wraz z przyjściem Jezusa, prawo ma być wypisane nie na kamiennych tablicach, ale w moim wnętrzu.

Na ile to Prawo Boże, Prawo Miłości, Prawo Ewangelii – jest już wypisane w moim sercu?

4. Jezus jest doskonałym Sługą Pańskim, który przez swoją Mękę i Śmierć sam staje się Przymierzem i Światłością dla świata.

W pierwszej Pieśni o Słudze Pańskim czytamy :
Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem,
ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności.” ( Iz 42, 6-7 )

To właśnie Jezus – jako Sługa Pański, posłany jest po to, aby tego dokonać; to w Nim spełnia się wszystko, co zostało zapisane w Starym Testamencie. Jezus sam staje się Przymierzem, wydaje nam Siebie, jako Sługa..
Pan Jezus nie stawia nam żadnych granic, barier – to tylko od naszej wolnej woli zależy, czy i jak Go przyjmiemy w naszych sercach...

5. Jezus wynagradza za ludzkie grzechy.

W czwartej Pieśni o Słudze czytamy z kolei :

„S
podobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego.
P
o udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy,
i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami.” ( Iz 53,10-12 )

Jezus wchodzi w miejsce wszystkich ofiar Starego Testamentu.
Jezus przyjmuje na siebie mój grzech, On niesie na Sobie mój grzech...Całe zło tego świata uderza w Jezusa..
Eucharystia – jak piorunochron 'uziemia' to zło..

6. Jezus jest Bożą Sprawiedliwością i Bożym Miłosierdziem.

W tej samej czwartej pieśni o Słudze Pańskim, nieco wyżej czytamy:

Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,
jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.
Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści ,a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.” ( Iz 53, 3-5 )

Sprawiedliwość pojmowana biblijnie, to dużo więcej niż zwykła równość – to życie zgodne z Prawem Boga. Sprawiedliwość – Miłość – Miłosierdzie..
To właśnie w Jezusie Bóg objawia swoje Miłosierdzie.. Moje usprawiedliwienie...odpuszczenie grzechów..Zbawienie..

7. Dzięki uniwersalnej ofierze Zbawienia – usprawiedliwienie dociera do wszystkich krańców ziemi..


To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło
aż do krańców ziemi” ( Iz 49,6 )

Raz dokonana Ofiara Krzyża, będzie uobecniana aż po wszystkie czasy, dla wszystkich narodów. Każdy z nas może zanurzyć się w tej Ofierze i mieć ' ścieżkę dostępu' do Zbawienia. Wszędzie tam , gdzie sprawowana jest Eucharystia – jest taka możliwość.
Eucharystia nie tylko zapowiada Mękę i Śmierć – lecz JUŻ stanowi z Nią nierozerwalną całość.
W każdej Eucharystii – uobecnia się SAM JEZUS. Jest REALNY I RZECZYWISTY.
Czy mam świadomość, że po każdej Komunii św. - staję się 'żywą monstrancją', w której mieszka BÓG ?

Podsumowując, ks. Jan - za francuskim noblistą F. Mauriac - pytał nas.. „ Co rozumieli uczniowie, którzy przed chwila spożywali to Ciało i Krew ? Syn Człowieczy był z nimi przy stole i jednocześnie każdy z nich czuł Go w sobie samym.. czuł jak pulsuje życiem, jak goreje niby płomień, który jest orzeźwieniem i rozkoszą. Po raz pierwszy na tym świecie dokonał się cud posiadania Tego, którego się umiłowało, wcielenia się w Niego, żywienia się Nim, zjednoczenia się z Jego istotą, przekształcenia się w Jego żywą miłość.”


Joasia

Kochani, jeśli umknął naszej uwadze film "Największy z cudów", to myślę, że warto dotrzeć do jego wersji na DVD - tutaj możemy obejrzeć zwiastun i przeczytać kilka słów wprowadzenia:
Sądzę, że obejrzenie tego filmu może nam pomóc w jeszcze pełniejszym, bardziej świadomym przeżywaniu Mszy Świętej.
Dorota